Z poprzedniego artykułu dowiedziałeś się, jak zostać copywriterem i czym jest Opór. Dziś pora na analizę wybranych fragmentów z drugiego rozdziału książki Pressfielda “Do roboty”. Rozdział nazywa się “Początek” i mówi, o tym jak zacząć. Jak zostać copywriterem, część druga, zapraszam. 

Jak zostać copywriterem – zacznij zanim będziesz gotowy

“Zacznij, zanim będziesz gotowy. Nie przygotowuj się. Zacznij. Pamiętaj, Twoim wrogiem nie jest brak przygotowania ani, to jak bardzo skomplikowany jest Twój projekt, ani sytuacja na rynku czy brak środków na koncie bankowym. Wrogiem jest opór. Wrogiem jest Twój jazgocący umysł, który, jeżeli dasz mu choćby nanosekundę, zacznie produkować wymówki, alibi, usprawiedliwienia i znajdzie miliony powodów, dla których nie możesz, nie powinieneś, nie zrobisz tego, o czym wiesz, że zrobić powinieneś”.

Wiesz kiedy tracisz najwięcej czasu, gdy siadasz do pisania? Ja tracę go najwięcej, gdy nie wiem, o czym mam pisać. Dlatego ciągle uzupełniam plik z pomysłami na nowe artykuły na blogu. Ciągle dodaję nowe idee na emaile, które wyśle do listy moich subskrybentów.

Mając długą listę takich tematów nie czuję oporu przed pisaniem, ponieważ wiem, że jedyne, co muszę zrobić by pisać, to otworzyć ten plik, wybrać temat i pisać. Wiem, że najtrudniej jest zacząć, a w ten sposób odbieram Oporowi argumenty. Gdy już zacznę pisać, praca przebiega gładko.  

Polecam Ci korzystanie z metody 5 sekund. Usłyszałem o niej pierwszy raz w produkcie “Uwolnij Zakładnika”. Czym jest i jak działa?

Powiedzmy, że w Twojej głowie pojawia się myśl, że musisz napisać e-maila do swoich subskrybentów. Z grubsza mówiąc, od tego momentu masz 5 sekund, by zacząć coś robić w tym kierunku. Twoim zadaniem jest zrobić jakiś prosty krok, który zbliży Cię do osiągnięcia tego celu. 5 sekund to mało czasu i nie zdążysz napisać całego emaila, dlatego sukcesem będzie to jeżeli wstaniesz z kanapy i podejdziesz do komputera.

Samo stosowanie już tylko tej metody mocno zwiększy Twoją produktywność na co dzień. Nie przejmuj się głosami, które na samo pojawienie się tej myśli w Twojej głowie zareagują – “daj sobie spokój”, “to za mało czasu”, “5 sekund Cie nie zbawi”. Po prostu je zaakceptuj, zauważ je i idź robić swoje. Gdy już zaczniesz pisać, głosy ucichną.  

Nie zastanawiaj się zbyt długo

“Dieta. Chciałbyś zrobić małe rozeznanie, zanim zrobisz pierwszy krok? No tak, jakżeby inaczej. Wobec tego narzucam Ci dietę. Możesz przeczytać trzy książki dotyczące tematu, którym się zajmujesz. Nie więcej”.

“…nie należy zbyt długo się zastanawiać. Gruntownie przygotowywać. Nie można pozwolić, aby rekonesans prowadził do Oporu. Nie poświęcaj sześciu miesięcy na stworzenie tysiąca stron ze szczegółowym opisem tła fabularnego i historii rodziny każdego bohatera w swojej książce. Naszkicuj plan szybko. Teraz. Instynktowne”.

“Niedoskonałe działanie przebija unikanie”, pamiętasz? Jasne, na początku zawsze będziesz czuł silną pokusę, by przygotować się jeszcze lepiej, dopracować ten i ten szczegół.

Tylko widzisz, jeżeli tworzysz produkt, który chcesz potem sprzedać, Twoi klienci nie zapłacą Ci za Twój perfekcjonizm, który nie pozwala Ci wypuścić produktu. Im dłużej dopieszczasz swój tekst, produkt tym więcej pomysłów na kolejne mało znaczące dopieszczenia pojawia się w Twojej głowie. Wpadasz w spiralę perfekcjonizmu, która się nakręca.

Załóżmy, że zakładasz bloga, bo chcesz przyciągnąć do siebie ludzi, dzieląc się swoją wiedzą. Będziesz pisał teksty zoptymalizowane pod względem SEO. Wiesz, że obecność na pierwszej stronie Googla, to efekt długoterminowej, regularnej i konsekwentnej pracy, a nie sukces, który wydarza się w jedną noc. Innymi słowy, owoce pracy którą dziś wykonujesz zbierzesz za powiedzmy kilka miesięcy.

I teraz są dwa podejścia. Jak zostać copywriterem – na poważnie. 

Pierwsze – perfekcjonista. Pisze w ciągu tygodnia jeden nowy artykuł na bloga. Dlaczego jeden? Ponieważ ciągle go poprawia, udoskonala, coś dopisuje, coś usuwa.

Drugie – działacz. Pisze codzienne jeden nowy artykuł i wrzuca go na bloga. Jego artykuły na początku nie są doskonałe. Ale dodaje codziennie jeden nowy. Wrzuca ciągle w sieć nowe treści, czym podgrzewa roboty Googla, by pracowały na korzyść jego bloga.

Po 90 dniach, perfekcjonista ma na blogu dwanaście nowych artykułów. Działacz ma ich dziewięćdziesiąt.

Jak myślisz, które podejście da Ci większy sukces w copywritingu? Nauczysz się więcej pisząc 12 tekstów, czy 90? Czas na dopieszczanie będziesz miał w trakcie. Teraz rusz z miejsca!

Takie 90 dniowe wyzwanie publikowania nowych artykułów na blogu świetnie opisał Paweł Kępa. Jego upór, konsekwencja w działaniu i pełna transparentność robią wrażenie.  

Nie słuchaj “dobrych” doradców

“Jazgotem są pełne dobrych intencji rady Twoich rodziców, mające Cię uchronić przed zrobieniem sobie krzywdy. Jazgot to wysiłki Twoich nauczycieli próbujących Cię zsocjalizować i nauczyć Cię zasad życia z społeczeństwie. Jazgotem są też słowa Twoich przyjaciół, którzy chcą, żebyś stał się podobny do nich i przestrzegał reguł obowiązujących w grupie. Jazgot to Opór. Jego celem jest zawrócenie Cię na “właściwą drogę”, byś stał się dokładnie taki jak wszyscy inni i wpasował się w ład społeczny i zasady dyscypliny”.

Woody Allen powiedział kiedyś – “jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o Twoich planach na przyszłość”.

Mnóstwo ludzi będzie ciągnąć Cię w dół, gdy powiesz im o swoich ambitnych planach. Planach innych niż mają oni sami. Planach innych od życia, które oni prowadzą. To wszystko Pressfield nazywa jazgotem.

Widzisz, ludzie oceniają to co Ty możesz zrobić przez pryzmat samych siebie – swoich osiągnięć i porażek. Masz nadwagę i chcesz schudnąć? Usłyszysz wiele razy od osób, które chciały schudnąć, że one próbowały już nie raz, robiły to, to, to. Że schudnąć jest trudno. Że nie możesz nie jeść czekolady, bo wszystko jest potrzebne.

Gdy zaczniesz wstawać o 5.00 rano, by biegać, zadbać o swoje zdrowie usłyszysz mnóstwo pytań, “po co?”, “nie lepiej pospać?”.

Gdy będziesz chciał czegoś więcej od życia, czegoś więcej niż “bezpiecznej” pracy na etacie, pracy w domu, usłyszysz wiele razy, że praca w domu to nie praca. Usłyszysz to od osoby, która ma 60 lat, całe życie pracowała na etacie, nie pracowała nigdy w domu.  

Wiele razy te słowa będą sprowadzać Cię na ziemię. Będziesz czuł się gorszy, bo jeszcze nie masz tego co chcesz mieć. Będziesz chciał odpuścić – wrócić na bezpieczny etat, wziąć kredyt na 30 lat i żyć od weekendu do weekendu.

Twoim jedynym celem jest wtedy pamiętać, o tym, co chcesz osiągnąć i robić swoje. Ludzie zawsze będą chcieli ułożyć Ci życie w taki sposób, by oni czuli się bezpiecznie i komfortowo. Bo osoba z ich towarzystwa, która robi więcej niż oni, ma większe ambicje od nich, ciężko pracuje na swój sukces zawsze będzie przypominała im, jak mało żądają od życia i jak MALUTCY i SŁABI są.

 

 

Udostępnij na Facebooku!