Testowy wpis na bloga

Ręce mi drżały. Serce waliło. Wskazówka zegarka szła jakby 2 razy szybciej. Czułem pustkę w głowie. Mój wzrok biegał po całym pokoju. Nie potrafiłem napisać ani jednego słowa. Stukałem w klawiaturę, czytałem i palcem wskazującym wciskałem backspace. 

Za 2 muszę przesłać emailem gotowy tekst. Powoli zacząłem godzić się z palącym wstydem, że będę musiał oddać pieniądze, bo nie dam rady napisać oferty. 

Kilka dni temu pijąc gorącą kawę z białego kubka przeglądałem nowe wiadomości na mojej skrzynce emailowej. Kliknąłem w jednego z emaili od pewnego marketera. Przeczytałem go od deski do deski i zainteresowany kliknąłem w link do jego artykułu. Czytając go słowo po słowie miałem nieodparte wrażenie, że już to gdzieś czytałem. 

Większość ofert ma nagłówki, gwarancje, argumenty sprzedażowe. Mnóstwo słów. Jednego tylko brakuje. Nie ma tam CIEBIE. Jeżeli chcesz pisać na prawdę dochodowe oferty, to musisz w nich „być” TY.  

O co chodzi?

Prawdziwe oferty powstają w sercu autora. Wielu marketerów boi sie pisać swoim własnym głosem. Gdy odważysz się, to pisanie da Ci na prawdę dużą radość. Przestaniesz się spinać, szarpać ze słowami, by znaleźć to odpowiednie. 

Zawsze powstanie tekst, który pokazuje prawdziwe emocje, przywiązuje klienta do oferty i motywuje go do natychmiastowego działania.  

Materiał od tego marketera, którego emaila czytałem był zerżnięty słowo w słowo z płatnego materiału innego znanego marketera. Bez słowa o cytowaniu. 

Tamtego wieczoru siedząc przed ofertą dla mojego klienta, gdy nie wiedziałem co napisać w ofercie, wkurzyłem się na strasznie, że dopadła mnie taka niemoc i postanowiłem napisać całą ofertę w zupełnie inny sposób niż robiłem to do tej pory. 

Efekt?

Po miesiącu testów, dostaje emaila od klienta, że oferta którą napisałem bije poprzednią o prawie 300% w sprzedaży. Sprzedawała 3 razy lepiej. 

Zobacz jak to zrobiłem jeżeli jesteś na prawdę ciekawy. [link]

Czasem ta niemoc dopada każdego z nas. Goni czas, wtedy szukasz dróg na skróty, byle złapać się czegoś, co działało kiedyś. Tak jest bezpiecznie. 

Kilka dni po napisaniu tamtej oferty siadłem do tego tekstu, przeczytałem ją jeszcze raz i pomyślałem, że skoro raz mi się udało w ten sposób to może uda się i drugi raz. I wiesz co? Udaje się za każdym razem. 

Dotarłem do moich ręcznych notatek. Kilkudziesięciu kartek A4, które wtedy zapisałem przygotowując tamtą ofertę. Wyciągnąłem z niej co najlepsze, prześledziłem mój tok myślenia i wyłuskałem 17 elementów, które sprawiły, że poszło mi tak dobrze. 

Spisałem je, jeżeli chcesz to pobierz sobie mój bezpłatny materiał. Mi pozwalają te wskazówki skrócić czas pisania dowolnego tekstu, zwiększają skuteczność, a prawdę mówiąc, bez nich oferta jest jak dziurawy portfel.